headerphoto

Media i blogi

 

W serwisie blogowym Salon24 został zamieszczony 20 listopada 2010 roku artykuł profesora Andrzeja Kisielewicza z Uniwersytetu Wrocławskiego, byłego działacza Solidarności Walczącej. Traktuje on o polskich środkach masowego przekazu, blogach i sytuacji politycznej w Polsce po 1989 roku.

„Dlaczego nasza debata polityczna osiągnęła taki poziom emocji i agresji” – pyta Kisielewicz. Wskazuje na to, że zdecydowana większość ludzi interesuje się polityką jedynie doraźnie. Nie śledzi różnych źródeł informacji, nie porównuje, nie wyciąga wniosków, nie próbuje zrozumieć mechanizmów. Mimo tego ta większość ma swoje zdecydowane poglądy i zaciekle ich broni, ocenia Kisielewicz.

Posługuje się przy tym argumentami odwołującymi się przede wszystkim do emocji, argumentami z ich ulubionych gazet czy stacji telewizyjnych. „Większość przekonań politycznych zbudowana jest na emocjach, a nie na rzetelnym rozeznaniu” – stwierdza Kisielewicz.

Nie stanowi to problemu, gdy rynek mediów jest w miarę zrównoważony i jeśli dominują w nim media zachowujące rzetelność dziennikarską.

Jednak spierający się o sprawy polityczne przekonani są, że istnieją w Polsce media, które po prostu kłamią, przeinaczają fakty i fałszują rzeczywistość. Czy są w Polsce media obiektywne lub w miarę obiektywne? „Z pewnością nie ma już w Polsce żadnego medium, które powszechnie uznawane byłoby za obiektywne” – ocenia Kisielewicz.

Co więcej: „Zamiast dyskusji politycznych, przepytywania polityków, urządzają widowiska, w których politycy pełnią rolę napuszczanych na siebie psów. Największą popularnością wśród dziennikarzy cieszą się nie ci politycy, od których można by się czegoś dowiedzieć lub coś rozsądnego usłyszeć, lecz ci, którzy najbardziej plują na innych i wygadują największe brednie” – pisze barwnie profesor Kisielewicz.

„Jakąś nadzieję można pokładać w powiększaniu obszarów racjonalnej dyskusji poprzez Internet” – stwierdza Kisielewicz. Wskazuje jednak na kilka problemów w dzisiejszej dyskusji na blogach i w internetowych wydaniach gazet. Dyskusja niszczona jest przez przewagę komentarzy” dalekich nie tylko od standardów racjonalności, ale i dobrego wychowania”.

Czy należy takie komentarze wycinać, stosować mniej czy dalej posunięta moderację, która nieuchronnie będzie postrzegana jako cenzura? „Jeśli jednak przyjmiemy, że nie o wolność do wypowiedzenia się tu chodzi, lecz – powiedzmy, tytułem wyjątku – o stworzenie forum racjonalnej i interesującej dyskusji, to taki mocny zakres działania moderatora wydaje się usprawiedliwiony i wart zachodu” – wskazuje Kisielewicz i postuluje, by taką formę wybrały internetowe wydania poważnych gazet; mogłoby to znacznie zwiększyć atrakcyjność tych wydań i liczbę czytelników.

Profesor Kisielewicz zauważa też, że część blogerów na swoich blogach wycina wszelkie wypowiedzi przeciwników politycznych. „Taki blog przestaje być forum dyskusji i wymiany poglądów, a staje się klubem spotkań podobnie myślących” – ocenia.

Źródło: Andrzej Kisielewicz, Kisielewicz: O dziennikarzach, blogerach i racjonalnej dyskusji, Salon24.pl, 20 listopada 2010.

8 kwietnia 2011

 

Napisz komentarz:


- Użyj wstawki antyspamowej
Włączenie tej opcji utrudni wykorzystanie Twojego adresu przez spamerów


* pola wymagane