Wsparcie sympatyków
W kampaniach wyborczych są w Internecie wykorzystywane virale, narzędzie marketingu wirusowego Viral to krótka, ale dobitna wiadomość, często dowcip polityczny, która ma się rozpowszechniać jak wirus w Internecie, od jednego odbiorcy do drugiego. Tyle, że w przeciwieństwie do wirusów virale użytkownicy wysyłają świadomie, na przykład polecając sobie wzajemnie w serwisach społecznościowych zabawne teksty, rysunki, fotomontaże.
„Takie działania sprzyjają aktywizacji tak zwanego uśpionego elektoratu” – ocenia doktor Maria Nowina-Konopka, socjolog i specjalista do spraw demokracji w sieci. „Trudno określić wpływ, jaki takie działania mogą mieć na wynik wyborczy, ale bez nich kampania byłaby nudna”.
Virale są częścią kampanii, która prowadzona jest nie przez sztaby wyborcze i polityków, ale przez sympatyków danej partii… choć zawsze pojawiają się podejrzenia, że część z nich tworzona jest przez specjalistów od marketingu politycznego.
„Na pewno będziemy wykorzystywać Internet i nowoczesne techniki, bo to najszybszy i najtańszy sposób dotarcia do wyborców – mówi posłanka Małgorzata Kidawa-Błońska, rzeczniczka kampanii wyborczej Platformy Obywatelskiej. „Ale trudno mi dziś powiedzieć, jakie działania poza oficjalnymi prowadzonymi przez sztab będą prowadzić nasi sympatycy”.
Źródło: Jarosław Stróżyk, Wojciech Wybranowski, Na kogo głosują ślepe kotki, Rzeczpospolita, 17 lipca 2011.
3 sierpnia 2011
