headerphoto

Kandydatka

 

Wywiad z Justyną Pardyka kandydatką z listy numer 4 okręgu Gdynia-Słupsk, dziennikarką obywatelską i blogerką:

Kandydujesz. Jesteś bardzo aktywna w Internecie. Co chcesz zmienić by coraz więcej osób także w nim było?

Mój syn jest w pierwszej klasie szkoły podstawowej i już uczy się obsługi komputera. Mam nadzieję, że za tym będzie także szła nauka poruszania się w Internecie, ze szczególnym naciskiem na bezpieczeństwo. Za upowszechnieniem Internetu powinna iść także edukacja, to że młode pokolenie dobrze porusza się po Internecie, nie oznacza, że problemów z tym nie mają starsze pokolenia.

Dodatkowo oczywiście problemem jest właśnie powszechność Internetu. W Polsce nadal ta usługa jest bardzo droga i nie tak powszechna jak w innych krajach. Nasze społeczeństwo staje się społeczeństwem informacyjnym i powinniśmy tę drogę ułatwić. Hot spoty, Internet w szkołach, placówkach publicznych, w każdym domu a do tego to wszystko powinno być możliwie jak najtańsze.

Czy będziesz się bardziej czuła reprezentantką swoich wyborców czy całej Polski?

Chciałabym całej Polski, ale wiem, że zagłosują na mnie Ci, którzy zgadzają się z moimi poglądami. Jeśli jednak uważam, że społeczeństwo powinno poprzez referenda i debaty publiczne brać udział w kształtowaniu się prawa to byłabym reprezentantem wszystkich. Nie może być tak, że mniejszość, czy też jednostki będą stanowiły o całym narodzie, ale nie może być też tak, by większość spychała mniejszości na margines.

Co robisz w Internecie by pokazać się jako kandydatka?

Prezentuję swoją sylwetkę na Facebooku oraz na swojej stronie internetowej. Nie chcę prezentować tylko swojego nazwiska i numeru na liście, moja twarz też nikomu nic nie powie. Wierzę, że znaczna część wyborców kieruje się tym, co kandydat sobą reprezentuje, jakie ma poglądy, co chciałby zmienić.

Jestem za szeroko pojętym świadomym głosowaniem. Jako wyborca kieruję się programem, a nie ilością obejrzanych na mieście plakatów.

Jak chcesz zachęcić wyborców by na ciebie głosowali?

Swoimi poglądami, pomysłami na zmiany. Wiem, że wobec kampanii innych kandydatów to niewiele, ale mam inne podejście do kampanii wyborczej. Pisałam o tym na swoim blogu i stronie. Przecież te wszystkie plakaty wieszane są za pieniądze podatników. Partia, z której listy startuję subwencji nie ma, ale i plakatów jest znacznie mniej, bo finansowane są z pieniędzy kandydatów.

Jak widzisz swoje życie polityczne w Intenrecie?

Tak samo jak dotychczas – tylko zapewne przekaz inny. Jeśli jakimś zrządzeniem losu zostałabym wybrana na posłankę, to na pewno Internet byłby dla mnie źródłem przekazu moich poczynań. Chciałabym pisać o tym, co robię i w jakim celu, jak przebiega moja praca, jakie mam osiągnięcia.

Jeśli natomiast pozostanę tu gdzie jestem, to na pewno tematu polityki nie porzucę. Żeby społeczeństwo było świadome swojej roli w polityce potrzebna jest stała praca. Nie chodzi o samą krytykę, ale wzbudzenie poczucia odpowiedzialności – nie istnieje coś takiego „mój jeden głos nic nie znaczy”, gdy tak samo myślą tysiące.

7 października 2011

 

Napisz komentarz:


- Użyj wstawki antyspamowej
Włączenie tej opcji utrudni wykorzystanie Twojego adresu przez spamerów


* pola wymagane